Kościoły i kaplice w Tatrach i na Podhalu
Co robić, gdy np. z powodu niesprzyjającej pogody nie da się iść w góry.
Można siedzieć w domu, można iść na Krupówki. Ale nie są to na szczęście
jedyne możliwości. Zakopane poza głównym deptakiem kryje bardzo wiele
wspaniałych atrakcji. Liczne muzea, galerie, wystawy potrafią wciągnąć
na wiele godzin. Warto tam zaglądać.
Warto również zwiedzić okoliczne miejscowości.
Podhale to nie tylko Zakopane. Niniejsza galeria przedstawia liczne
kościoły i kaplice w Tatrach, w Zakopanem oraz innych miejscowościach.
Nie zawsze te zdjęcia są ładne, wiele z nich zostało zrobionych przy
gorszej pogodzie, czasem podczas padającego deszczu. Ale są to miejsca
warte odwiedzenia!
Cmentarz na Pęksowym Brzyzku
Miejsce szczególne, nie tylko dla historii Zakopanego i Tatr. "Ojczyzna
to
ziemia i groby. Narody tracąc pamięć tracą życie. Zakopane pamięta" -
czytamy przekraczając bramę cmentarza. Może wydawać
się nieprawdopodobne, że na tak niewielkiej powierzchni znajdują się
groby tylu znamienitych Polaków. Bo tylu znamienitych Polaków związało
swe życie z Tatrami i Zakopanem.
Przy każdym pobycie pod Giewontem odwiedzamy to miejsce. Niemal na
pamięć znamy rozmieszczenie poszczególnych grobów. Ale jednak
niezmiennie coś nas tu przyciąga. Trzeba zatrzymać się przy mogiłach
Stanisława Witkiewicza, Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Tytusa
Chałubińskiego, ks. Józefa Stolarczyka, Sabały, Kornela Makuszyńskiego,
Bronisława Czecha, Heleny Marusarzówny, Stanisława Marusarza, czy
Mariusza Zaruskiego.
Sierpień 2001
Jeden z pierwszych naszych pobytów w Tatrach. Zaczynamy spokojnie od dolinek reglowych. Na tym etapie
atrakcją jest zarówno Jaskinia Dziura, jak i Sarnia Skala. Kawałek po
kawałku kompletujemy ścieżkę nad reglami. Właśnie tutaj, między Kalatówkami
a Doliną Białego dopada nas burza. Przeczekujemy ją i idziemy dalej. Dzięki temu chyba jedyny raz
udało nam się być na Sarniej Skale zupełnie samotnie.
Próbujemy też trochę wyżej, odwiedzamy Dolinkę Za Mnichem. Wyjazd kolejką na Kasprowy Wierch
wykorzystujemy do zejścia do Doliny Gąsienicowej przez Przełęcz Świnicką i Karb.
Jest to jeszcze epoka fotografii analogowej. Jak na owe czasy zdjęć robimy i tak dużo.
Za mało jednak, by je zaprezentować jako odrębne relacje z poszczególnych wycieczek.
Podczas jednej z nich, wewnątrz Jaskini Mylnej uszkodził się zasłużony i wysłużony zenit.
Jak się później okazało, były to jego ostatnie wakacje.
Sierpień 2001
Morskie Oko - Świstówka - Dolina Pięciu Stawów - Dolina Roztoki
Do tej pory Dolina Pięciu Stawów wydawała nam się miejscem niemal nieosiągalnym.
Lektura przewodników wzbudzała respekt. Uznaliśmy, że najłatwiej będzie
tam dotrzeć od strony Morskiego Oka.
Wszelkie obawy okazały się mocno przesadzone. Natomiast wrażenia wspaniałe. Dla samego widoku z góry na
Dolinę Pięciu Stawów ze Świstowej Czuby warto tę trasę pokonać wiele
razy. Niezapomniany klimat schroniska i łoskot kilkudziesięciometrowej
Siklawy opadającej do Doliny Roztoki wynagrodził włożony trud.
Sierpień 2002
Kolejny pobyt w Tatrach zapamiętał nam się przede wszystkim za sprawą
wyprawy na Czerwone Wierchy. Wyprawy w połowie przerwanej przez
gwałtowną burzę. Zdążyliśmy przejść przy pięknej pogodzie od Kasprowego
Wierchu do Małołączniaka. W ciągu kilku minut z Doliny Cichej nasunęła
się chmura, która przykryła całe Tatry Zachodnie. Grań opuszczaliśmy
przy akompaniamencie piorunów siekani gradem. Dolina Małej Łąki powitała
nas już piękną słoneczną pogodą. Za późno jednak już było, by wracać na
Czerwone Wierchy.
Inne nasze wyprawy nie były może aż tak ambitne,
ale skompletowaliśmy już całą Ścieżkę Nad Reglami, poza odcinkiem między
Kościeliską i Chochołowska, a panoramy tatrzańskie oglądaliśmy z
wierzchołków Gęsiej Szyi i Kopieńca. Dotarliśmy też do dzikiej Doliny
Pańszczyca z Czerwonym Stawkiem.
Sierpień 2003
To, czego nie udało nam się zrealizować przed rokiem, tym razem stało się
faktem.
Przeszliśmy całe pasmo Czerwonych Wierchów startując z Kasprowego. Pogoda
była łaskawa, mogliśmy cieszyć oczy widokami z Kopy Kondrackej, Małołączniaka, Krzesanicy i Ciemniaka.
Ten pobyt w Tatrach był dla
nas pechowy. Jedna z sześciu wędrujących wspólnie nóg
znalazła się w gipsie. Bynajmniej nie w wyniku wypadku na górskim
szlaku, lecz w domu, na schodku...
Wycieczek w związku z tym w tym roku było znacznie mniej. Z wartych
odnotowania zdążyliśmy wcześniej jeszcze zaliczyć trasę z ładnymi
widokami przez Kopieniec i Nosal. Potem pozostało oglądanie gór z okna
samochodu...
Sierpień 2004
Kasprowy Wierch - Świnica - Dolina Pięciu Stawów
Świnicę zdobyliśmy najłatwiejszą drogą. Wyjazd kolejką na Kasprowy,
jednym z pierwszych kursów. Daje to komfort pokonywania trasy bez
mijania osób idących w przeciwną stronę. Kontakt z łańcuchami i klamrami
okazuję się nie taki straszny, chociaż nie można powiedzieć, że wrażenia
nie robi, zwłaszcza w miejscach o pewnej ekspozycji.
Wspaniałe widoki, zarówno na Halę Gąsienicową ze sterczącym pośrodku
Kościelcem, jak i Dolinę Pięciu Stawów. Druga część trasy już
zdecydowanie łatwiejsza, schodzimy z Zawratu na południe, mijając
kolejne wszystkie stawy. Jest jeszcze czas na odpoczynek w
pięciostawiańskim schronisku. Potem już tylko spacer Doliną Roztoki do
Palenicy.
Sierpień 2004
Wrota Chałubińskiego
Okolice Morskiego są miejscem niezwykłym, którego sława niestety obraca
się przeciwko niemu. Tłumy turystów oblepiające każdy kamyczek nad
brzegiem, reszta okupująca bufet wewnątrz schroniska i wszystkie
ławeczki wokoło skutecznie uniemożliwiają delektowanie się pięknem i
ciszą.
Znaleźliśmy pewien sposób na te tłumy. Wystarczy niezbyt trudny spacer
troszkę wyżej. Wygodny szlak, zwany pogardliwie "ceprostradą" dość
szybko wyprowadza nas w inną krainę. Stąd nadal widać Morskie Oko, ale
bywa tu pusto i cicho. W Dolince Za Mnichem wiele razy zdarzało się nam
być w zupełnej samotności.
Tym razem Dolinka przykryta była szczelnie chmurą. Nie przeszkodziło nam
to jednak wspiąć się ponad nią - na Wrota Chałubińskiego. Z góry widać
też nie było zbyt wiele...
Sierpień 2004
Pewne miejsca stają się stałą pozycją w zestawie naszych
wycieczek. Na Rusinową Polanę docieramy coraz to nowymi trasami. Żadna z
nich nie jest zbyt męcząca, ale w tym miejscu obowiązkowo trzeba
"odpocząć". Obowiązkowo też zaopatrujemy się tutaj w najlepsze w całych
Tatrach oscypki.
Każdego roku obowiązkowo odwiedzamy Halę Gąsienicową i zawsze choć na
kilka minut zasiadamy w tym samym zakątku jadalni w Murowańcu.
Wizytę w Dolinie Chochołowskiej wzbogacamy o wejście na Grzesia.
Dopiero zaczynamy, bardzo nieśmiało
przymierzać się do przekraczania granicy. Tatry Słowackie ciągle jednak
oglądamy co najwyżej z perspektywy Drogi Wolności.
Sierpień 2005
Ten pobyt w Tatrach był wyjątkowo ubogi w ciekawe wycieczki. Tzw. siła wyższa skutecznie ograniczyła nasze możliwości.
Nie mogliśmy jednak ograniczać się do widoku Tatr z perspektywy Głodówki. Dolina Kościeliska z
Wąwozem Kraków, Rusinowa Polana, Hala Gąsienicowa pozwoliły nam choć
trochę poczuć góry z bliska.
Więcej było też wycieczek na Słowację. Spacer
wokół Szczyrbskiego Plesa, wizyta w Smokowcu, wjazd na Hrebienok i
spacer do Rainerowej Chaty, czy wreszcie wizyta w Jaskini Bielskiej to
pierwsze nasze bliższe kontakty z Tatrami Słowackimi.
W tym roku w naszych wyprawach zaczyna towarzyszyć nam aparat cyfrowy.
Wyraźnie wzrasta liczba robionych zdjęć, przy czym bynajmniej nie
maleje liczba zdjęć robionych analogiem...
Sierpień 2005
Jaskinia Bielska
Po spenetrowaniu jaskiń udostępnionych do zwiedzania w Tatrach Polskich,
przyszła kolej na Jaskinię Bielską.
Spacer wewnątrz jaskini, oświetlonymi korytarzami, z przewodnikiem
opowiadającym po słowacku, z puszczaną z głośników muzyką istotnie
odrealnia doznania. Z jednej strony ma to uprzyjemnić i uatrakcyjnić
zwiedzanie, ale przy tym trochę się gubi autentyczność tego miejsca.
Nadal jaskinią, przejście której najbardziej utkwiło nam pamięci,
pozostaje Jaskinia Mylna.
12 sierpnia 2006
Dolinka Za Mnichem
Nad Morskie Oko udaje nam się dotrzeć
w miarę wcześnie. Na tarasie przed schroniskiem jesteśmy niemal jedynymi
turystami. Można choć przez chwilę cieszyć się ciszą...
Zanim okolica zapełni się gwarnym tłumem,
ruszamy wyżej. Mijamy dobrze już nam znaną Dolinkę Za Mnichem. Podchodzimy pod Szpiglasową Przełęcz.
Gdy jest już na wyciągnięcie ręki, zbierające się ciemne chmury
skłaniają nas jednak do wycofania się. Więcej czasu mamy zatem na podziwianie
dolinki i Stawków Staszica.
15
sierpnia
2006
Skalnate Pleso - Łomnica
Tutaj zdobywanie wysokości wiąże
się w większym stopniu z wydatkiem finansowym niż wysiłkiem fizycznym.
Trzeba jedynie być o odpowiednio wczesnej porze, by załapać się na bilet
do wagonika, który nas dostarczy na sam szczyt.
A na szczycie niespełna godzinka czasu na delektowanie się widokami.
Dochodzi trzeci, może najważniejszy czynnik - pogoda. Trzeba jeszcze
trochę szczęścia, aby w ciągu tej godzinki trafić dobrze. Czekając nad
Łomnickim Stawem obserwowaliśmy raz z nadzieją, raz z niepokojem
zmieniające się warunki.
Gdy stanęliśmy na szczycie oczom naszym ukazała się niesamowita
panorama. Z niemniejszym zdumieniem obserwowaliśmy osoby, które wjechały
na Łomnicę po to, by wypić kawę w kawiarni...
15 sierpnia 2006
Panorama ze szczytu Łomnicy
Przeżywamy szok. Tylu
szczytów w jednym miejscu jeszcze nie widzieliśmy. Nie wiemy, co robić -
podziwiać, czy fotografować. Pada nasz rekord liczby zdjęć zrobionych
analogiem w ciągu godziny. Niestety świadomość ograniczenia czasowego
nie pozwala do końca kontemplować widoków.
To co było do zobaczenia oglądamy na dobrą sprawę dopiero na zdjęciach.
Niestety, zbyt słabo jeszcze znamy Tatry, by orientować się, co mamy
przed oczami. Czasem znacznie później, gdy docieramy np. do Doliny
Pięciu Stawów Spiskich lub Doliny Staroleśnej - porównujemy to, co widzieliśmy z bliska z
fotografiami zrobionymi ze szczytu Łomnicy.
16 sierpnia 2006
Dolina Białej Wody
Od Doliny Rybiego Potoku oddziela ją
tylko strumień i granica. To sprawia, że na jednym szlaku bite są
wszelkie rekordy zadeptania, gdy na drugim przez wiele godzin spotyka
się jedynie pojedynczych turystów.
Nie mieliśmy w planie przejścia całej doliny,
dotarcie na Rohatkę lub Polski Grzebień wydawało się nam być poza
zasięgiem naszych możliwości. Zaliczyliśmy więc tylko spokojny spacerek
do podnóża Młynarza.
18 sierpnia 2006
Czarny Staw Gąsienicowy
Mieliśmy wykupione bilety na
Kasprowy Wierch. Wiejący halny pokrzyżował nam jednak plany, kolejka nie
kursowała. Ponieważ jednak pogoda aż tak nie zniechęcała do wyprawy w
góry, ruszyliśmy przez Boczań na Halę Gąsienicową. Powoli zaczęły się
gromadzić chmury. Bacznie je obserwując dotarliśmy nad Czarny Staw.
Przebłyski słońca zachęciły nas do dalszego spaceru wokół stawu.
Wreszcie dojrzeliśmy poniżej nas Zmarzły Staw. Jeszcze trochę i
zdawałoby się, że Zawrat jest na wyciągnięcie ręki. Nie jesteśmy jednak
aż tak zdeterminowani, zwłaszcza, że wiszące nad głowami chmury
zaczynają niepokojąco ciemnieć. Zatem odwrót, ulewa dopada nas poniżej
Przełęczy Między Kopami, ale tutaj jest już bezpiecznie. Mamy okazję
podziwiać tęczę. W Zakopanem rozbłyskuje nad naszą kwaterą...
1
sierpnia 2007
Kuźnice - Hala Kondratowa - Giewont - Dolina Strążyska
Postanowiliśmy powtórzyć trasę, którą przeszliśmy siedem lat wcześniej -
podejście na Giewont od Hali Kondratowej i zejście do Doliny
Strążyskiej. Od samego rana pogoda czyni wszystko, by nas zniechęcić.
Poranna i mglista wizyta w Pustelni Brata Alberta. Wymieniamy ze spotkaną siostrą
Albertynką uwagi o roztoczańskich Pizunach.
Omijając szerokim łukiem hotel na Kalatówkach nadspodziewanie szybko
osiągamy Halę Kondratową. Kłębiące się ciemne chmury nie nastrajają
optymizmem, ale gdy po pewnym czasie sytuacja nie ulega pogorszeniu,
decydujemy się iść dalej. Na Przełęczy Kondrackiej widoczność mizerna.
Odpuszczamy sobie wdrapywanie się w tych warunkach na szczyt. Przez Grzybowiec schodzimy do Doliny Strążyskiej.
Giewontu tym razem nie zdobyliśmy, ale wbrew obawom zmoknąć też się nam
nie udało.
2
sierpnia 2007
Dolina Chochołowska - Grześ - Rakoń - Wołowiec
Z Siwej
Polany do Polany Huciska dojeżdżamy "ciuchcią". Wolimy zaoszczędzić czas
na chodzenie po górach. Spacer do schroniska, odpoczynek przy kapliczce
i zaczynamy podejście na Grzesia. Mało ciekawy odcinek, a dość męczący.
Gdy jednak stajemy wreszcie na szczycie Grzesia, otwierają się przed
nami piękne widoki - z jednej strony charakterystyczna sylwetka
Kominiarskiego Wierchu, dalej masyw Ciemniaka, a jeszcze dalej Świnica.
Po drugiej stronie ostro sterczące Rohacze. Pomiędzy - cel naszej
dalszej wędrówki - Rakoń i Wołowiec. Uwagę
naszą przykuwają malownicze stawy w Dolinie Rohackiej. Wszystko jednak
przebija panorama z Wołowca.
Wracamy schodząc przez Przełęcz Zawracie do Doliny Chochołowskiej.
6
sierpnia 2007
Tomanowa Przełęcz
Dolina Kościeliska w środku sezonu bardziej przypomina aleję
parkową ze spacerującymi tłumami. Coraz rzadziej w
związku z tym zapuszczamy się w nią, ale jednak dość łatwo można te
tłumy ominąć. 95 % odwiedzających kieruje się na wprost, do schroniska.
My tym razem zdecydowaliśmy się skręcić wcześniej w lewo, na szlak
wiodący na Tomanową Przełęcz. Po przejściu kilkudziesięciu kroków
okazuje się, że jesteśmy zupełnie sami. Szlak miejscami jest bardzo
nietypowy, ścieżka prowadzi przez wąziutki i niziutki tunelik poprzez
kosodrzewinę. W końcu docieramy na przełęcz. Otwiera się rozległy widok
na Dolinę Cichą zamkniętą gdzieś daleko masywem Świnicy.
Na przełęczy spotykamy małżeństwo, które oznajmia, że właśnie przeszli
ostatni brakujący im do kompletu szlak w Polskich Tatrach. Też kiedyś
byśmy tak chcieli...
8 sierpnia 2007
Hala Gąsienicowa - Dolina Pańszczyca - Gęsia Szyja - Palenica
Wczesnym rankiem przez Boczań docieramy dziewięcioosobową ekipą na
Halę Gąsienicową. Tym razem pogoda nastraja optymizmem. Rozdzielamy się,
dwie osoby obierają kierunek na Kasprowy, reszta rusza w kierunki Doliny
Pańszczyca.
Gdy dochodzimy nad Czerwony Stawek, coś zaczyna się zmieniać. Widoczne
Buczynowe Turnie gwałtownie nikną w chmurach. Próbujemy iść jeszcze
trochę dalej, charakterystyczna sylwetka Ptaka chwilami przebija się zza
chmur. Rozsądek nakazuje jednak wycofanie się. Krzyżne pozostaje ciągle
niezdobyte.
Czarnym szlakiem dochodzimy do Równi Waksmudzkiej, a stąd na Gęsią
Szyję. Mamy kilka minut na oglądanie rozciągającej się stąd panoramy,
poczym spada na nas z nieba ściana wody. Wyciągamy peleryny i brodząc po
kostki w wodzie schodzimy na Rusinową Polanę. Tutaj wita nas słońce,
jest okazja do wysuszenia się...
14
sierpnia 2007
Dolina Rohacka
Widok malowniczych stawów oglądanych z
Rakonia i Wołowca zaowocował po kilku dniach wycieczką w to miejsce.
Przez Suchą Horę i Zuberec dojeżdżamy do Zwierówki. Stąd początkowo
najmniej ciekawy odcinek po asfalcie do Bufetu Rohackiego. Dalej jest
już jednak zdecydowanie ciekawiej.
Okazale prezentuje się od tej strony Wołowiec. Szlak łagodnie wyprowadza
nas coraz wyżej, od jednego stawu do następnego,
przy czym każdy kolejny okazuje się jeszcze piękniejszy od poprzedniego.
Na koniec czeka nas jeszcze niespodzianka w postaci okazałego wodospadu.
Niespodziewanie też trasa okazała się bardzo popularna, towarzyszyły nam
wręcz tłumy turystów.
15
sierpnia 2007
Morskie Oko - Szpiglasowy Wierch
Trasa powtarzana niemal
co roku. Zdawałoby się, że to może się znudzić. Nic bardziej mylnego!
Tym razem wreszcie docieramy na Szpiglasową Przełęcz.
Oglądamy Dolinę Pięciu Stawów jeszcze z innej perspektywy. Przy pięknej
pogodzie na szlaku tłoczno, nie wszyscy na przełęczy się mieszczą.
Udajemy się więc jeszcze wyżej, na Szpiglasowy Wierch. Stąd otwiera się
jeszcze widok na Dolinę Ciemnosmreczyńską. Można rzecz - na wszystkie
trzy strony świata.
Schodzimy z powrotem do Dolinki Za Mnichem. Zaskakuje nas wyjątkowo wysoki
poziom wody w Stawkach Staszica. Szlak w kierunku Wrót Chałubińskiego
zalany jest półmetrową taflą wody.
4
sierpnia 2008
Wodospady Zimnej Wody
Ze Starego Smokowca wyjeżdżamy
kolejką na Hrebienok. Stąd łatwy i króciutki spacerek do Wodospadów
Zimnej Wody. Miejsce bardzo łatwo dostępne, lecz cieszące się złą sławą
za sprawą licznych wypadków śmiertelnych. Naczytaliśmy się na ten temat
sporo, zwłaszcza, że ostatni tragiczny wypadek miał miejsce kilka dni
wcześniej.
Z postanowieniem zachowania jak największej ostrożności zdecydowaliśmy
się jednak tu wybrać. Miejsce rzeczywiście piękne, bardzo popularne,
tłumnie odwiedzane. Wręcz wzbudzające zbyt dużą ufność, a wypadki były
wynikiem ludzkiej lekkomyślności i braku wyobraźni. Dodano liczne
barierki i łańcuchy zabezpieczające.
A my zrobiliśmy sobie dłuższą sesję fotograficzną "tatrzańska woda".
6 sierpnia 2008
Dolina Roztoki - Dolina Pięciu Stawów - Świstówka - Morskie Oko
Znowu powtórka trasy sprzed siedmiu lat. Tym razem w przeciwnym
kierunku. Pogoda gwarantowana, zatem śmiało ruszamy z samego rana.
Możliwie szybko pokonujemy Dolinę Roztoki, by na dłużej
zatrzymać się dopiero przy Siklawie. Tutaj udaje się nam sfotografować
ją jeszcze przy bocznym oświetleniu. Nie spieszymy się też zbytnio w
Dolinie Pięciu Stawów. Mamy czas na dłuższe sesje
fotograficzne. Niestety obserwujemy niepokojące zjawisko - otoczenie
schroniska, do tej pory raczej zaciszne, zaczyna się po prostu
przeludniać. Czujemy się prawie jak nad Morskim Okiem. Hałaśliwe
towarzystwo mamy już do końca wędrówki. Nie da się przed nim uciec, ani
przeczekać...
Schodzimy do Morskiego Oka. Odpoczynek pod kapliczką
Matki Bożej od Szczęśliwych Powrotów.
7 sierpnia 2008
Popradzki Staw - Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór
Startujemy z parkingu przy stacji Popradskie Pleso. Mamy pecha, szlak
jest zamknięty z powodu ścinki drzew, zastępczo wytyczony bardzo okrężną
drogą doprowadza nas do szlaku ze Szczyrbskiego Plesa.
Otoczenie Popradzkiego Stawu zapada w pamięci dzięki wspaniałym limbom
rosnącym wokół jeziora. Ale jest też tam szczególne miejsce, będące
celem naszej wyprawy. To umiejscowiony na stokach Osterwy Cintorin -
Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór. Jego mottem jest "martwym na pamiątkę,
żywym ku przestrodze".
Można długo spacerować wśród skał z umieszczonymi na nich tabliczkami
upamiętniającymi osoby, które zginęły tragicznie w górach. W centralnym
punkcie znajduje się tablica poświęcona Klimkowi Bachledzie,
najsłynniejszemu przewodnikowi i ratownikowi tatrzańskiemu. Odnajdujemy
tu również Mieczysława Karłowicza, Jerzego Kukuczkę, Jana Długosza,
załogę śmigłowca Sokół, który rozbił się w sierpniu 1994 r. w Dolinie
Olczyskiej.
11 sierpnia 2008
Morskie Oko, Czarny Staw, Dolinka Za Mnichem
Do Morskiego
Oka udaje nam się dotrzeć dość wcześnie. Jeszcze tu
pusto. Spacer wokół jeziora i podejście nad Czarny Staw. Tutaj też jest
o tej porze jeszcze cicho i spokojnie. Obchodzimy staw, docieramy do
miejsca, gdzie praktycznie zaczyna się szlak na Rysy. Pogoda jeszcze
rano idealna, gwałtownie zaczyna się pogarszać, niebo zasnuwa się
chmurami. Ponieważ i tak nie planowaliśmy iść wyżej, schodzimy nad
Morskie Oko. W międzyczasie zgromadził się tam już tłumek oblegający
budynek schroniska i zalegający na nadbrzeżnych kamieniach.
Mijamy go czym prędzej i kierujemy się ku Dolince Za Mnichem. Szybko
osiągamy ponownie ciszę i samotność.
12 sierpnia 2008
Dolina Pięciu Stawów Spiskich
Pierwsza nasza
"poważniejsza" wyprawa w Tatry Słowackie.
Dojeżdżamy do Smokowca. Tutaj kolejką wyjeżdżamy na Hrebienok. Nie
zatrzymując się już przy znanych nam Wodospadach Zimnej Wody i
Rajnerowej Chacie podążamy czerwonym szlakiem Magistrali do Chaty
Zamkowskiego. Na razie spacerek...
Potem było trochę bardziej
stromo, trochę bardziej dziko. Z pewnym niedowierzaniem wypatrywaliśmy w
górze maleńki punkcik, który miał być Chatą Teriego. Jednakże szlak,
bardzo przyjemnie wyprofilowany dość szybko wyprowadził
nas próg Doliny Pięciu Stawów Spiskich. Byliśmy zaskoczeni, że to ponad
2000 m.n.p.m. Miejsce bajeczne, widoki bajeczne. Dolina zamknięta
masywami Łomnicy, Baranich Rogów i Lodowego wydaje się wręcz nierealna.
18 sierpnia 2008
Kościelec
Podejście na Halę Gąsienicową to już właściwie rutyna. Niemniej widok na
otwierającą się dolinę zamkniętą granią Orlej Perci zawsze zachwyca.
Zmierzamy nad Czarny Staw. Stąd wspinamy się na Karb. Tę trasę już
znamy. Zastanawiamy się jak będzie dalej. Kościelec oglądany z dołu
wydaje się taki stromy...
Dochodzimy do opisywanej w przewodniku rynienki. Robi się mały korek,
ale okazuje się, że to nic strasznego. Idziemy dalej. Chmura w tym
czasie zakrywa wszystko, co jest ponad nami. Uznajemy, że w takiej
sytuacji nie warto dalej się pchać. Schodzimy z powrotem na Karb. Wiatr
chmury rozwiewa i nad nami widać fragmenty niebieskiego nieba. Zmiana
decyzji, wspinamy się ponownie. Bliżej wierzchołka zaczynamy mijać tych,
których mijaliśmy już raz, schodząc. Na ostatnim odcinku trzeba sobie
pomagać rękami, ale wreszcie stajemy na szczycie!
Z Karbu schodzimy na stronę Doliny Stawów Gąsienicowych. Chmury
ostatecznie rozwiewają się. Słońce towarzyszy nam w drodze powrotnej do
Murowańca. Zejście przez Dolinę Jaworzynki do Kuźnic - to już spacerek.
19 sierpnia 2008
Dolina Chochołowska - Siwa Przełęcz - Ornak - Iwaniacka Przełęcz
Staramy się urozmaicać nasze wycieczki. Zatem tym razem dla odmiany
Tatry Zachodnie. Startujemy z Doliny Chochołowskiej,
na którą docieramy korzystając z "ciuchci". Nie dochodząc do schroniska
skręcamy w lewo i czarnym szlakiem wspinamy się na Siwą Przełęcz.
Podejście jest trochę nużące, ale gdy w końcu stajemy na przełęczy
widoki wynagradzają włożony trud. Kusi szlak na Starorobociański Wierch,
kusi też szlak w kierunki Bystrej...
My jednak realizujemy założony plan. Niezwykle malowniczy szlak przez
Ornak owocuje bardzo dużą liczbą zdjęć. Piękna pogoda daje komfort braku
potrzeby pośpiechu.
Jeszcze tylko zejście na Iwaniacką
Przełęcz i powrót Doliną Chochołowską.
19 października 2008
Wiktorówki - Rusinowa Polana - Gęsia Szyja - Psia Trawka
Pierwszy raz mamy okazję przemierzać tatrzańskie szlaki o innej porze
roku.
Jesień odkryła przed nami inne kolory. Przejście dobrze znanej nam już
trasy przyniosło nowe wrażenia.
Ruszamy z Zazadniej przez Wiktorówki na Rusinową Polanę. Turystów
znacznie mniej niż latem. Widoki też inne, bardziej "wyraźne".
Ślady śniegu na szczytach akcentują rzeźbę terenu, co przy dobrej
przejrzystości powietrza pozwala dokładniej przyjrzeć się słynnej
panoramie.
Po dłuższym postoju ruszamy dalej na Gęsią Szyję. Stąd przez Psią Trawkę
wracamy do Brzezin.
19 sierpnia 2009
Zadnie Koperszady
Kolejny pobyt w Tatrach, znowu z dużymi
utrudnieniami i ograniczeniami. Nie ma mowy o zdobywaniu szczytów, ani
nawet przełęczy. Skupiamy się więc na odkrywaniu dolin, do których
wcześniej jeszcze nie dotarliśmy.
Start w Jaworzynie, stąd
najpierw szeroką drogą, do rozejścia z Doliną Jaworową. Skręcamy w lewo,
docieramy do Polany Pod Muraniem. Tatry Bielskie od tej strony
prezentują się jakby skromniej. Szlak uatrakcyjniają tablice "naucznego
chodnika". Jest ekspozycja skał, są nawet rzeźby niedźwiedzi.
20 sierpnia 2009
Dolina Kieżmarska
Ruszamy z parkingu przy Drodze Wolności. Na początku
towarzyszą nam górujące nad okolicą szczyty Kieżmarskiego i Łomnicy.
Dochodzimy do rozejścia szlaków, udajemy się w lewo, w kierunku
Zielonego Stawu.
Szeroka droga zmienia się w kamienistą ścieżkę. Jesteśmy trochę
zaskoczeni, że szlak jest oznakowany jako trasa rowerowa. Jeszcze
większe zaskoczenie przeżywamy, gdy mijamy kilku rowerzystów w
karkołomnym zjeździe.
Docieramy wreszcie do Zielonego Stawu i schroniska położonego nad jego
brzegiem. Widok stawu jednoznacznie wyjaśnia jego nazwę. Pomimo dużej
ilości turystów miejsce pozwala delektować się bliskością gór.
25 sierpnia 2009
Dolina Cicha
Ogromny parking w miejscowości Podbanskie
niemal pusty. Idziemy szeroką drogą, uwagę przykuwa majestatyczna
sylwetka Krywania towarzysząca nam na długim odcinku. Znika dopiero, gdy
zagłębiamy się w Dolinę Cichą.
Jesteśmy jednymi pieszymi turystami w dolinie tego dnia. Oprócz nas
zapuściło się tu jeszcze kilkunastu rowerzystów. Piękne widoki, chociaż
sam szlak wiodący asfaltem monotonny i trochę nudny. Docieramy wreszcie
do miejsca, gdzie dolina skręca w prawo i naszym oczom otwiera się widok
na masyw Świnicy z jednej strony, a z drugiej na Tomanowy Wierch i
Ciemniak rozdzielone Tomanową Przełęczą.
28 sierpnia 2009
Hala Gąsienicowa
Wybieramy nowy sposób dotarcia na Halę
Gąsienicową - z Brzezin przez Psią Trawkę. Strata duża - brakuje
widoków na Dolinę Jaworzynki i panoramy z Boczania. Nie ma też
zachwycającego otwierania się widoku na Halę Gąsienicową od strony
Przełęczy Między Kopami.
Nadrabiamy to delektowaniem się ciszą Zielonej Doliny Gąsienicowej.
Zazwyczaj brakuje czasu, by po prostu posiedzieć sobie w tym miejscu. Tym
razem to jest właśnie naszym celem. Szczególnie przyjemnie jest nad
brzegiem jednego z najpiękniejszych - Zielonego Stawu.
3 października 2009
Dolina Roztoki
Ponownie odwiedzamy Tatry jesienią. Krótki
pobyt, krótki dzień - nie pozwala to zbytnio się rozpędzić. Jest to
raczej okazja do zobaczenia, jak znane już miejsca wyglądają jesienią.
Spacer Doliną Roztoki, bez założonego planu, dojdziemy tak daleko, jak
sie da. Dochodzimy spokojnie do Siklawy. W drodze powrotnej od
Wodogrzmotów schodzimy do schroniska w Roztoce. Rzadko się tutaj
zagląda. A stąd drogą wprost do Palenicy - tędy idziemy pierwszy raz.
4 października 2009
Dolina Lejowa
Wykorzystując jesienny pobyt w Tatrach odwiedzamy
miejsce, gdzie do tej pory jeszcze nie byliśmy. Na parkingu w Kirach
znacznie luźniej niż latem, w Dolinie Kościeliskiej też jakoś pusto.
Dochodzimy do Ścieżki Nad Reglami i skręcamy w prawo. Łagodnie wspinamy
się lasem, dochodzimy na Kominiarski Przysłop z malowniczym widokiem na
Zadnią Kopkę. Chwilę potem jesteśmy już na Niżniej Kominiarskiej Polanie
pod Kominiarskim Wierchem. Nic nie zakłóca tu spokoju, na całej trasie
spotkaliśmy zaledwie kilka osób.
Stąd spacerek w dół Doliną Lejową i drogą pod reglami powrót do Kir.
2 sierpnia 2010
Wrota Chałubińskiego
Tradycyjny, sierpniowy pobyt w
Tatrach zaczynamy zachęceni optymistycznymi prognozami wycieczką w nasze
ulubione miejsce. Celem są Wrota Chałubińskiego.
Morskie Oko
mijamy, wspinamy się do Dolinki Za Mnichem. I tym razem bardzo dużo wody
w stawkach, szlak zalany. Trzeba obejść ścieżką powyżej.
Wspinamy się wyżej dość zniszczonym szlakiem, kamienie sypią się w dół
spod stóp schodzących nieostrożnie z góry. Stajemy w końcu na przełęczy.
Otwiera się piękny widok na Dolinę Ciemnosmreczyńską z malowniczym
Wyżnim Stawem Ciemnosmreczyńskim. W tę stronę niestety nie prowadzi
szlak. Trzeba wracać.
9 sierpnia 2010
Dolina Młynicka (Szczyrbskie Pleso - Wodospad Skok - Capi Staw)
Startujemy z parkingu w Szczyrbskim Plesie. Mijamy kompleks
sportowy z górującymi nad jeziorem skoczniami narciarskimi. Zagłębiamy
się w Dolinę Młynicką. Dość szybko osiągamy nasz plan minimum na ten
dzień - wodospad Skok.
Ciekawi nas jednak, co jest powyżej,
idziemy więc dalej. Nad nami gromadzą się ciemne chmury, wiemy już
zatem, że nie uda nam się obejść Soliska. Docieramy do Capiego Stawu.
Cieszymy się z przekroczonej wysokości 2000 m.n.p.m.
Rozsądek nakazuje odwrót. W samą porę. W okolicach Skoku zaczyna mżyć.
Prawdziwa ulewa dopada nas 200 m. przed parkingiem.
10
sierpnia 2010
Hala Gąsienicowa - Dolina Pańszczyca - Krzyżne - Dolina Pięciu
Stawów
Decydujemy się ponowić nieudane dotychczas próby dotarcia na Przełęcz
Krzyżne.
Z samego rana przez Dolinę Jaworzynki docieramy na Halę Gąsienicową,
piękną jak zawsze. Dolina Pańszczyca wita nas otulona niskimi chmurami.
Buczynowe Turnie odsłaniają się na chwilę, by ponownie się skryć przed
naszym wzrokiem. Mozolnie pniemy się w górę. Mozolnie pniemy się w górę.
Wreszcie stajemy na przełęczy.
Chmury mamy po obu stronach,
poniżej nas. Sytuacja zmienia się jednak błyskawicznie. W tym czasie nad
Doliną Pięciu Stawów lata śmigłowiec, trwa akcja ratunkowa...
Schodzimy do Doliny Roztoki, zejście żmudne, niewygodne, męczące.
Jedynie piękne widoki na stawy wynagradzają wysiłek. Mijamy Siklawę i
Doliną Roztoki schodzimy do Palenicy.
12
sierpnia 2010
Dolina Staroleśna
W Starym Smokowcu wjeżdżamy kolejką na Hrebienok. Stąd ruszamy w Dolinę
Staroleśną, zwaną przez Słowaków Doliną Zimnej Wody. Po wyjściu z lasu
można dopiero ocenić piękno tej doliny. Szlak bardzo wygodny i
malowniczy, w dwóch miejscach łańcuchy, chociaż równie dobrze mogłoby
ich nie być. Docieramy wreszcie do Zbójnickiej Chaty. Sporo turystów,
ale tłoku się nie czuje.
Po dłuższym odpoczynku w
schronisku postanawiamy zwiedzić jego okolice. Szlak dalej nas wciąga.
Dzikość i surowość okolicy zachwyca. Przed nami coraz wyraźniej rysująca
się przełęcz. Podchodzimy wyżej. Rohatka prawie na wyciągnięcie ręki. Rezygnujemy
jednak, odwrót. Coś zostawiamy na następny raz...
18
sierpnia 2010
Polski Grzebień
Trasę z Tatrzańskiej Polanki do Śląskiego Domu już znamy, staramy się
przejść ją jak najszybciej. Docieramy do hotelu. Jest nieczynny,
przechodzi kapitalny remont, ale to, co widzimy nie daje nadziei na
generalną zmianę jego wyglądu. Zatrzymujemy się na chwilę przy krzyżu i
tablicy upamiętniającej obecność w tym miejscu Jana Pawła II.
Idziemy dalej wzdłuż Stawu Wielickiego, przechodzimy pod Mokrą Wantą i
wspinamy się na próg Wielickiej Siklawy. Oczom naszym otwiera się
wspaniały widok na Wielicki Ogród. Wygodnie wyprofilowany szlak
niepostrzeżenie doprowadza nas na Wyżni Wielicki Ogród, gdzie mamy
okazję spotkać całą rodzinę świstaków, a następnie do Wielickiego Kotła
nad Długi Staw. Bardziej stromym szlakiem, urozmaiconym na końcowym
odcinku łańcuchami, docieramy na Polski Grzebień. Podziwiamy wspaniałe
widoki, z potężnym Gierlachem i Małą Wysoką, górną częścią Doliny Białej
Wody oraz doskonale widoczną Rohatką.
W drodze powrotnej najwięcej czasu zabiera nam obserwowanie stada kozic.
20
sierpnia 2010
Rysy
Zachęceni dobrą passą, optymistycznymi prognozami pogody oraz niezłą formą
decydujemy się na jeszcze bardziej śmiałą wyprawę. Rankiem meldujemy się
w Szczyrbskim Plesie i bardzo wygodnym szlakiem kierujemy się w stronę
Popradskiego Plesa, a następnie zapuszczamy się w Dolinę Mięguszowiecką.
Im wyżej podchodzimy, tym na szlaku staje się bardziej tłoczno.
Przeważają Słowacy. Nawet nie przypuszczaliśmy, że tylu ich chodzi w
góry. Nad głowami kursuje śmigłowiec transportujący na górę materiały
budowlane.
Mijamy Żabie Stawy, dochodzimy do łańcuchów. Okazują się łatwiejsze, niż
je opisano w przewodniku. Jeszcze kilka zakosów i oczom naszym ukazuje
się najpierw niesamowicie usytuowana sławojka, a potem znajdująca się w
stanie demontażu Chata Pod Rysami. Nie zatrzymując się idziemy
dalej. Na odpoczynek będzie czas w drodze powrotnej. Do Przełęczy Waga
idziemy już w sznureczku turystów. Końcowy odcinek podejścia na szczyt
to już zupełna wolnoamerykanka. Każda metoda dobra, byle do góry...
W końcu stajemy na szczycie. Nie ma mowy o delektowaniu się widokami.
Nie ma szans na spokojną sesję fotograficzną. Tłum zalegający na obu
wierzchołkach przypomina ruszające się mrowisko.
Uznając, że zaliczyliśmy obecność na naszej najwyższej górze, zaczynamy
schodzenie. Oczywiście najtrudniejszy jest pierwszy odcinek. Nie przez
trudność szlaku, lecz z uwagi na drapiących się po skalach w każdym możliwym
kierunku. Nie odmawiamy sobie za to dłuższego postoju przy schronisku i
bliższego obejrzenia wygódki. Wrażenie nie mniejsze, niż widok ze
szczytu...
Potem już tylko spokojny powrót do Szczyrbskiego Plesa.
2
sierpnia 2011
Dolina Kościeliska, Smreczyński Staw
Od połowy czerwca aż do końca lipca w Tatrach padało. Udało nam się przywieźć
poprawę pogody. Zaczynamy lekkim spacerkiem do Doliny Kościeliskiej. Celem
jest stosunkowo rzadko przez nas odwiedzany Smreczyński Staw. Dłuższy postój
połączony z sesją fotograficzną przerywa delikatny deszczyk. W pelerynach
przeciwdeszczowych docieramy do przepełnionego schroniska na Hali Ornak. Gdy
przestaje padać ruszamy w drogę powrotną.
Zbaczamy do Wąwozu Kraków. Dokładamy patyczki podtrzymujące strome ściany.
Przechodzimy przez Smoczą Jamę.
3
sierpnia 2011
Starorobociański Wierch
Poranny przyjazd na Siwą Polanę, gdzie korzystamy z ułatwienia w postaci kolejki
ciągniętej przez traktor dowożącej nas na Polanę Huciska. Szybki marsz w głąb
Doliny Chochołowskiej. Skręcamy w lewo na szlak prowadzący w kierunku przełęczy:
Iwaniackiej i Siwej. Droga wykorzystywane do zwózki drewna wygląda fatalnie, na
długim odcinku brniemy w rozjeżdżonym błocie. Mozolne, długie podejście na Siwą Przełęcz
nagrodzone otwierającymi się coraz piękniejszymi widokami na Tatry Zachodnie.
Na Siwej Przełęczy kierujemy się w prawo, pozostawiając za plecami dobrze nam znaną grań Ornaku.
Mijamy Gaborową Przełęcz skąd spoglądając na pięknie prezentujący się masyw Bystrej powoli pniemy
się do góry. Wreszcie stajemy na szczycie Starorobociańskiego Wierchu. Podziwiamy rozległą panoramę.
Postanawiamy urozmaicić sobie drogę powrotną. Kierujemy się w stronę Kończystego Wierchu, skąd
idziemy dalej na Trzydniowiański Wierch. Gdy wydaje nam się, że największe trudy wyprawy mamy już
za sobą, okazuje się, że przed nami jeszcze fatalny szlak przez Krowi Żleb. Kilkaset drewnianych
schodków w dół, osiągamy wreszcie Dolinę Chocholowską.
5
sierpnia 2011
Słowacki Raj - Przełom Hornadu, Klasztorisko
Poznając okalający Tatry od wschodu Spisz wreszcie zapuściliśmy się na tereny,
o których tak wiele wcześniej słyszeliśmy. Postanowiliśmy zobaczyć z bliska Raj
i sprawdzić, jak się chodzi po osławionych stupaczkach
Dojazd na parking w Podlesoku, znacznie tańszy od znajdujących się przy Drodze
Wolności, a stąd ruszamy szlakiem prowadzącym nas do przełomu Hornadu.
Łańcuchy, klamry, stupaczki okazują się bardzo przyjazne, dużo bardziej niebezpiecznie
jest na śliskich ścieżkach namokniętych niedawnymi deszczami. Trasa
rzeczywiście niesamowicie malownicza, uatrakcyjniona wiszącymi mostami.
Dochodzimy do Klasztornej Rokliny, którą dalej podążamy do Klasztoriska.
Szlak prowadzi stromym wąwozem, miejscami dnem potoku, urozmaica go szereg drabinek,
którymi trzeba wspiąć się pod górę. Docieramy do ruin średniowiecznego klasztoru
kartuzów, rekonstruowanego przez garstkę zapaleńców. Po ich zwiedzeniu czeka nas jeszcze
łagodna droga powrotna do Podlesoka.
6
sierpnia 2011
Szczyrbskie Pleso - Solisko
Prognoza pogody niezbyt optymistyczna, nie dająca szans na całodniową wyprawę,
jednak nie na tyle pesymistyczna, by pozostać w domu. Jedziemy do Szczyrbskiego Plesa.
Kolejką krzesełkową wyjeżdżamy pod Solisko osiągając wysokość 1840 m n.p.m. Nad Soliskiem
kłębią się ciemne chmury, postanawiamy więc czym prędzej pokonać pozostałe 250 metrów wysokości.
Szlak przyjemnie wyprofilowany dość szybko wyprowadza nas na wierzchołek Skrajnego Soliska
(2093 m n.p.m.) skąd rozciąga się ciekawy widok na Dolinę Młynicką z dobrze widocznym wodospadem Skok,
zamkniętą Granią Baszt. Po drugiej stronie zaś na Dolinę Furkotną.
Patrzymy z góry na szlak do Capiego Plesa, skąd w ubiegłym roku pogoda zmusiła nas do odwrotu. Schodzimy
do schroniska na Solisku, gdzie jednak chyba z uwagi na zbyt łatwą dostępność nie czuje się klimatu
wysokich gór.
9
sierpnia 2011
Dolina Kieżmarska - Biały Staw, Zielony Staw
Wyruszamy z parkingu przy Drodze Wolności dobrze już nam znanym szlakiem.
Dość szybko osiągamy rozgałęzienie szlaków żółtego i niebieskiego, ale tu
czeka nas niespodzianka - szlak niebieski prowadzący nad Biały Staw zamknięty,
wytyczone obejście. Mamy pewne niemiłe wspomnienia z takimi obejściami, ale tym
razem jest ono dość wygodne i nie wydłuża trasy.
Nad Białym Stawem zaskakuje nas sielankowy klimat, pomimo położenia kilkadziesiąt
metrów wyżej od Zielonego Stawu, jak również różnorodność krajobrazów. Łagodne
widoki na wschód w kierunku Tatr Bielskich i groźnie piętrząca się nad nami sylwetka
Jagnięcego Szczytu.
Magistralą kierujemy się do Zielonego Stawu. Otoczenie robi wrażenie, masyw Kieżmarskiego i
Baranie Rogi ściągają chmury. Trudno jednak odmówić sobie odpoczynku nad brzegiem stawu.
Droga powrotna już dobrze znana.
11
sierpnia 2011
Hala Gąsienicowa - Dolina Pańszczyca - Krzyżne
Powtarzamy ubiegłoroczną trasę. Widoki, jakie było nam dane wtedy podziwiać, pomimo
nienajlepszej widoczności, zachęciły nas do ponownego odwiedzenia tego miejsca.
Poranny start z Kuźnic, spacer Doliną Jaworzynki oświetlaną przez pierwsze promienie słońca
zza zboczy Boczania, następnie podejście do Przełęczy Między Kopami. Teraz jeden z najpiękniejszych
odcinków, kiedy nagle otwiera się przed nami panorama Hali Gąsienicowej.
Wkrótce pozostawiamy za sobą Murowaniec i pniemy się w kierunku Doliny Pańszczyca. Pierwszy
dłuższy odpoczynek nad Czerwonym Stawem.
Powyżej zmienia się otoczenie, koniec kosodrzewiny, idziemy wśród skał. Z daleka słyszymy
łoskot niewielkiej kamiennej lawiny. W końcu stajemy na przełęczy. Zaplanowaliśmy dużo czasu
na podziwianie widoków. Wchodzimy powyżej przełęczy do miejsca, gdzie schodzą się Koszysta i Wołoszyn.
Zaskakujące widoki na Tatry Bielskie i Dolinę Waksmudzką. Podchodzimy też kawałek w kierunku
Buczynowych Turni.
Inaczej niż rok wcześniej, wracamy tą samą drogą z odpoczynkiem w Murowańcu.
13
sierpnia 2011
Jaskinie Doliny Kościeliskiej
Siedmioosobową grupą wyruszamy do Doliny Kościeliskiej. Cel wyprawy wzbudza entuzjazm wśród
najmłodszych członków ekipy. Zaopatrzenie w latarki jednoznacznie wskazuje, gdzie się udajemy.
Zaczynamy od stromego podejścia na Raptawicką Turnię. Przy łańcuchach doprowadzających do wejścia
do Jaskini Raptawickiej długi korek. Odczekawszy swoje w końcu i my się wspinamy. Wewnątrz światła
latarek wydobywają interesujące kształty i barwy.
Kolej na coś trudniejszego. Przed nami Mylna. Wielu zwiedzających poprzestaje na pierwszej
komorze z Oknami Pawlikowskiego. Nie dowierzają, że aby iść dalej trzeba się przecisnąć przez wąski
otwór w rogu komory. My się przeciskamy, a dalej jest już tylko trudniej. Przy kolejnych rozgałęzieniach
korytarzy trzeba bacznie wypatrywać znaków szlaku, gdyż zazwyczaj znajdują się one przy najmniej
prawdopodobnym wejściu. Szczęśliwie docieramy do wyjścia. Powoli studząc emocje podczas odpoczynku,
obserwujemy wyraz twarzy kolejnych wychodzących, mówią bardzo wiele...
Przez zawsze urzekający Wąwóz Kraków dochodzimy do kolejnej jaskini - Smoczej Jamy. Lekki niedosyt
część uczestników wyprawy rekompensuje wielokrotnym jej przejściem. Moglibyśmy tak dłużej, ale czekała
na nas kolejna jaskinia - Mroźna. Wrażenia już zupełnie inne - bilety, wpuszczanie grupy o określonej
godzinie. Na szczęście bez przewodnika i osoby pilnującej, żeby nie iść za wolno. Grupa dość szybko
oddala się, ma zaś powoli zaglądamy w każdą szparę. Dopiero w końcowym odcinku trochę gimnastyki,
ale po treningu w Mylnej nie sprawia nam to trudności.
Po takich wrażeniach spacerek do Kir, podczas którego towarzyszy nam lekki deszczyk.
15
sierpnia 2011
Zadnie Koperszady, Szeroka Przełęcz, Przednie Koperszady
Zaczynamy w Jaworzynie, częściowo powtarzając trasę sprzed dwóch lat. Tym razem jesteśmy jednak
przygotowani do znacznego jej wydłużenia. Zadnie Koperszady, lub Medodoly - jak je nazywają Słowacy,
przechodzimy błyskawicznie. Krótkie przystanki na olanie pod Muraniem i przy rzeźbach niedźwiedzi,
dopiero bliżej Szerokiej Przełęczy zwalniamy, nie przez wzgląd na zmęczenie, lecz niezwykłe ukwiecenie hali.
Docieramy na Kopskie Siedlo, czyli Szeroką Przełęcz. Wspaniałe widoki na wszystkie strony. Całe Tatry Bielskie,
opadające z tej strony do Doliny Koperszadów, Zadnich i Przednich. Poniżej nas Białe Stawy Kieżmarskie, a nad nimi
groźnie przykryte ciemnymi chmurami sylwetki Jagnięcego i Kieżmarskiego. Nad brzegiem Białego Stawu czujemy się
jednak bezpiecznie.
Powoli ruszamy w Dolinę Przednich Koperszadów. Zagłębiamy się w las. Tutaj jednak dościga nas burza. Zabrakło
nam dwudziestu minut, by dotrzeć na sucho do schroniska Szarotka (Chata Plesnivec). Pobyt w schronisku znacznie nam się
przedłuża, konieczne jest suszenie. Gdy docieramy do Kotliny Tatrzańskiej, na niebie pokazuje się piękna tęcza.
18
sierpnia 2011
Kasprowy Wierch, Świnica, Zawrat, Hala Gąsienicowa
Poranny wjazd kolejką na Kasprowy Wierch, pierwszy od sześciu lat, jednocześnie pierwszy po jej remoncie.
Na Beskidzie osiągamy 2000 m n.p.m., ale nawet nie zatrzymujemy się. Podziwiając przy dobrej widoczności
piękne widoki pniemy się wyżej. Mijamy Świnicką Przełęcz, zaczyna się bardziej stromo, ale całkiem przyjemnie.
Na łańcuchach niestety tworzą się kolejki, w końcu stajemy na szczycie Świnicy. Dość tłoczno, warto jednak
posiedzieć tutaj dla samych widoków.
Schodzimy w kierunku Zawratu. Szlak uatrakcyjniony łańcuchami, bardzo przyjemny. Z Zawratu decydujemy się
na zejście na Halę Gąsienicową. Łańcuchów jeszcze więcej, niestety zaczyna się mijanie osób podchodzących z dołu.
Osiągamy Zmarzły Staw, tutaj robimy dłuższy postój. Dalsza trasa jest już dobrze znana. Czarny Staw Gąsienicowy,
Hala Gąsienicowa i zejście przez Boczań.
Za plecami Świnica, Kościelec i Kozi Wierch w świetle popołudniowego słońca, tradycyjne pożegnanie z Tatrami...